Konserwacja

Pierwsza konserwacja

Wielowiekowa historia wizerunku Maryi Niepokalanie Poczętej z Tuligłów nosi na sobie znamiona płynącego czasu. Obraz przetrwał pożar drewnianego kościoła; stosowano wobec niego wiele zabiegów konserwatorskich. Zapewne wielokrotnie był przemalowywany, poprawiany upiększany, co spowodowało nałożenie kilku warstw farb. Tragedii dopełniła tzw. „józefińska reforma życia religijnego” na przełomie XVIII i XIX wieku: wtedy to brutalnie zdarto z obrazu srebrną, pozłacaną sukienkę oraz wota. Zniszczone malowidło zaczęło odpadać, dlatego zasłonięto je purpurowym materiałem i nałożono pozłacane, drewniane sukienki.

Z zamiarem konserwacji obrazu noszono się już na początku XX wieku, kiedy to przygotowywano się do Koronacji. Jednakże w obawie przed jego zniszczeniem poprzestano tylko na malarskim odnowieniu elementów widocznych, tzn. twarzy Dzieciątka i Maryi oraz ich dłoni. Ks. Jarosław Rejowicz w broszurze wydanej w 1909 roku tak pisze: Tło obrazu, malowanego na drzewie (…) obite jest od bardzo dawna pąsowym aksamitem, a postać Matki Boskiej pokrywa sukienka rzeźbiona w drzewie, wraz z promieniami otaczającymi Najświętszą Dziewicę, gruntownie przymocowana do obrazu, tak że zdjęcie tych ozdób groziłoby całości świętego zabytku.

W drugiej połowie XX wieku konieczność przeprowadzenia konserwacji obrazu Matki Boskiej Tuligłowskiej spowodowana była katastrofalnym stanem warstw malarskich, które na całej powierzchni posiadały bardzo złą przepaść do podłoża, będącą przyczyną dużych ubytków. Lico obrazu, z wyjątkiem twarzy Madonny i Dzieciątka, zakryte było purpurowym aksamitem i złoconą, drewnianą sukienką. Aksamit był przybity do ramy, a w miejscu połączenia dwóch jego części (nad głową Madonny) przyklejony wprost do malowidła, co spowodowało wielkie zniszczenia. Znacznie więcej szkód wyrządziło przybicie wprost do lica obrazu sukienek, mandorli, elementów dekoracyjnych (liczba wbitych gwoździ sięgała kilkuset). Przykrycie powierzchni malowidła złoconą sukienką i aksamitem stworzyło sprzyjające warunki do kondensacji wilgoci i rozwoju mikroorganizmów. Dlatego też w środkowej części obrazu (pod sukienką) rozwinęła się bardzo intensywnie pleśń. To wszystko spowodowało osłabienie przyczepności zaprawy malarskiej do podłoża, tak, że ustawienie obrazu pionowo groziło całkowitym zniszczeniem, osypaniem się malowidła.

W Roku Milenijnym 1966 konserwacji obrazu dokonał mgr Wojciech Kurpik z Sanoka. Obraz został uroczyście wyjęty z głównego ołtarza w 1966 roku w obecności ks. Proboszcza Mieczysława Porębskiego, konserwatora mgr Wojciecha Kurpika, członków Rady Parafialnej oraz zgromadzonych parafian. Konserwator przy wszystkich obecnych zdjął z obrazu drewniane sukienki, wota oraz delikatnie odchylił przykrywający całość purpurowy materiał. Wszystkim obecnym ukazał się malowany obraz, bardzo zniszczony z wieloma dziurami i z pleśnią. Konserwator oświadczył, że po konserwacji powróci obraz w pierwotnej postaci, a zatem bez tych zewnętrznych ozdób. W trakcie konserwacji przedstawiciele parafii przyjeżdżali oglądać postęp prac i wiedzieli o tym, że jest odkrywane piękne, średniowieczne malowidło.

Opisywany tu obraz z kościoła parafialnego w Tuligłowach namalowany jest techniką temperową na lipowym podobraziu o wymiarach 91 x 69 centymetrów. Przed konserwacją miał on wymiary 104 x 85 ze względu na to, że konieczność umieszczenia go w otworze ołtarza o wymiarach znacznie większych domagała się wykonania ramy redukującej różnicę.

Drewniane podłoże obrazu składa się z trzech desek sklejonych na styk klejem stolarskim. Spoiny od strony lica zaklejone zostały szerokimi pasami lnianego płótna, które zabezpieczyć miały obraz przed ewentualnym rozklejeniem się desek. Istotnie, spełniły one swoje zadanie, gdyż – jak stwierdza w dokumentacji konserwator Wojciech Kurpik – …obydwie spoiny rozkleiły się i obraz połączony był przez bardzo długi okres czasu tylko płótnem, któremu należy zawdzięczać, że w tych miejscach nie powstały większe ubytki, mimo iż warstwa malowidła była całkowicie pęknięta.

Po zdjęciu drewnianej sukienki, ozdób i aksamitu oraz po usunięciu XIX-wiecznych przemalowań, ukazał się właściwy układ kompozycyjny i koloryt tuligłowskiego wizerunku. Badania naukowe dowiodły, że cała powierzchnia obrazu została przemalowana. Jednak szczęśliwie pod tymi przemalowaniami pierwotny obraz zachował się nietknięty (szczególnie w partii włosów Madonny). Obowiązkiem każdego konserwatora zabytków jest dotarcie do pierwotnego malowidła. Zatem wszystkie prace, jakie podjęto, prowadziły do przywrócenia pierwotnego stanu obrazu. Postanowiono zatem:

  • zupełnie usunąć aksamit, sukienki i pozostałe ozdoby jako
  • przyczynę pleśnienia i osłabienia przyczepności zaprawy do podłoża;
  • zlikwidować szkodniki w podobraziu i mikroorganizmy w zaprawie;
  • wzmocnić strukturę drewna;
  • usunąć przemalowania z całej powierzchni malowidła; było to dosyć trudne,
  • bo przemalowania były wykonane farbą olejną i w sposób dość prymitywny;
  • uzupełnić ubytki zaprawy i farby, polegające na wypełnieniu wielkiej
  • ilości drobnych otworów po gwoździach;
  • wykonać kopię twarzy Madonny i Dzieciątka przed konserwacją oraz
  • umieścić na niej sukienki, ozdoby i aksamit.

Powyższe zabiegi konserwatorskie pozwoliły ukazać cały pierwotny koloryt obrazu, gdzie główną postacią jest Madonna usytuowana na środku obrazu w promienistej mandorli, na tle zielonego owalu składającego się z drobnych gałązek i listków.

Po dokonanej konserwacji w 1966 roku, obraz uroczyście został wprowadzony do świątyni tuligłowskiej i umieszczony w głównym ołtarzu. Niestety, pozostał odsłonięty tylko do 1972 roku (jest nawet pamiątkowa widokówka z 1971 roku, z Cudownym Obrazem w głównym ołtarzy). Kilka osób z parafii podniosło wtedy bunt, że nie chcą takiego obrazu, tylko ten w szacie z Koronacji (czyli w takiej postaci, w jakiej był przed konserwacją). Ze względu na te protesty w miejscowości było wiele nieporozumień, oskarżeń o kradzież prawdziwego obrazu itp. Proboszcz Porębski musiał w 1971 roku odejść z parafii, którą biskup Ignacy Tokarczuk przekazał Księżom Michalitom. Od samego początku nowi księża byli w trudnej sytuacji: wciąż nachodzeni przez grupkę parafian, po zasięgnięciu zdania Biskupa Diecezjalnego, postanowili Cudowny Obraz ukryć w ołtarzu, a wystawić do kultu kopię w szacie z doby Koronacji z 1909 roku. 30 maja 1972 roku, za staraniem proboszcza ks. Pawła Grabowskiego CSMA nastąpiło odsłonięcie Obrazu – Kopii, który był przygotowany przez konserwatora p. Kurpika jeszcze w 1966 roku, w dziewiętnastowiecznych sukienkach, na nowo pozłoconych. Od tej pory prawdziwy Cudowny Obraz nigdy nie był odsłonięty, nawet w czasie obchodów 600-lecia obecności Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej w Tuligłowach.


Zdjęcia z pierwszej konserwacji

Druga konserwacja

W marcu 2003 roku został przekazany do ponownej konserwacji Oryginalny Cudowny Obraz Maryi Niepokalanej. Ze względu na ponowne infekcję drewnojadami i miejscowe odspojenia struktury malarskiej nastąpiła taka konieczność po 37 latach od prac konserwatorskich pana Wojciech Kurpika.

Ponownej konserwacji dokonał pan Antoni Guzik z Krzeszowic. Po zdjęciu przemalowań i przeprowadzeniu badań laboratoryjnych (zdjęcia w podczerwieni itp.) zostały uwypuklone takie szczegóły, jak: odkryte zostało lewe ucho Dzieciątka i zaznaczona cała aureola. W dole obrazu zaznaczony został bucik Madonny oraz wyszczególniono cały półksiężyc. Całe malowidło zostało zabezpieczone; dostosowano także do obrazu ozdobną ramę. Nad głową Madonny odkryto gotycką koronę, natomiast korony koronacyjne zostały umieszczone nad Postaciami, na ramie obrazu (także dlatego, aby nie niszczyć lica cennego malowidła).


Zdjęcia z drugiej konserwacji

Cudowny Obraz przybrał jeszcze piękniejszy wygląd i tak jak przed wiekami, zachwyca swoim pięknem i głębią. Przed Maryją w Obrazie Tuligłowskim klękają rzesze pielgrzymów, wypraszając dla siebie i swoich bliskich potrzebne dary i łaski.